25.03.2010 15:22:57 - Publicystyka Autor: Adam
Zza bramki: Dla kogo Europa?
Temat przywrócenia rangi
rozgrywkom Pucharu Polski jest niewiele młodszy od PZPN. Z łezką wspominamy
pamiętny finał Pucharu Zdobywców Pucharów sprzed 40 już lat, z udziałem Górnika Zabrze. Teraz
chyba tylko najbardziej niepoprawni optymiści wierzą w europejskie sukcesy zdobywcy
Pucharu Polski.
Całe piękno futbolu polega jednak na
tym, że nie da się przewidzieć boiskowych rozstrzygnięć, a w żadnym wypadku nie
powinno się z góry przekreślać szans jakiegokolwiek zespołu, bez względu na jego sportową
klasę. Po ćwierćfinałowych meczach Remes Pucharu Polski, trudno jednak oprzeć się
refleksji, że teoretycznie najmocniejsze nasze kluby, jak Lech, Legia czy
Wisła, nie po raz pierwszy potraktowały te rozgrywki „po macoszemu”, otwierając
drogę do Europy drużynom „z drugiego szeregu”. Stawia to przed polskim futbolem bardzo trudne wyzwanie.
Choć przed nami jeszcze
półfinały i finał Remes Pucharu Polski sezonu 2009/2010, już teraz można
powiedzieć, że jesienią będziemy świadkami powrotów na europejskie „salony”
Ruchu, czy też gdańskiej Lechii, bądź debiutów w międzynarodowej elicie
Jagiellonii, ewentualnie szczecińskiej Pogoni. Z kwartetu półfinalistów RPP
najbardziej ograny w Europie jest bez wątpienia Ruch, który nie tylko 3-krotnie
zdobywał już Puchar Polski, ale przecież reprezentował nas także w Pucharze
Mistrzów Krajowych, w sezonie 1974/75 dochodząc nawet do ćwierćfinału tych
rozgrywek. Lechia tylko raz, przed 17 laty, mogła fetować pucharowy triumf, ale
za to na trwałe w kronikach polskiego futbolu zapisał się jej niezapomniany
dwumecz z Juventusem. W Chorzowie i Gdańsku mogą zatem nie tylko odżyć dawne wspomnienia, ale zostać współcześnie odświeżone. W Białymstoku i Szczecinie pucharowa karta jak na razie czeka na pierwsze w niej "zapisy".
Bez względu na to, któremu z
czterech półfinalistów Remes PP w maju przypadnie główne trofeum, wypada tylko życzyć,
by jego europejska przygoda w sezonie 2010/2011 trwała jak najdłużej. Najlepiej
aż do samego finału…

Pewne zwycięstwo wrocławian
Przebywający na Cyprze zespół Śląska Wrocław pokonał przedstawiciela koreańskiej ekstraklasy - Gyeongnam FC aż 5:1. Bramki dla podopiecznych Oresta Lenczyka zdobyli Sebastian Mila, Rok Elsner, Mateusz Cetnarski (dwie) oraz Dalibor Stevanović.