Jerzy Wyrobek w latach 70. ubiegłego wieku odnosił wielkie sukcesy jako piłkarz Ruchu Chorzów w Pucharze Europy, czy UEFA (ćwierćfinały). Teraz już tylko jako kibic przygląda się grze "Niebieskim" na arenie międzynarodowej. - Bardzo bym się ucieszył gdyby awansowali przynajmniej do III rundy - przyznaje w rozmowie z nami.
Ruch jutro zagra rewanżowe spotkanie w I rundzie Ligi Europy. Dosyć śmiesznie, a jednocześnie tragicznie brzmi, że w drugiej rundzie już czeka na zwycięzce tej pary drużyna z Malty...- Nie oceniałbym tego w taki sposób. Piłka europejska nam się wyrównała. Przykładem są z pewnością zespoły, które grają w elitarnej Lidze Mistrzów. Teraz już z każdym przeciwnikiem trzeba się liczyć.
W moim odczuciu, polska liga to już jednak taka prowincja piłkarska w samym centrum Europy.- Trudno się z tym nie zgodzić. Sukcesów na arenie międzynarodowej nie odnosimy od dawna, a to że Lech Poznań zaszedł tak daleko dwa lata temu było dziełem przypadku. Kiedy tak naprawdę polski zespół grał w Lidze Mistrzów? Widzew prawie piętnaście lat temu!? Musimy szukać punktów, żebyśmy w rankingach pięli się w górę. Na dzień dzisiejszy awans do fazy grupowej to jeszcze sfera marzeń.
Pan sukcesy z Ruchem odnosił w latach 70. ubiegłego wieku. Aktualny zespół według Pana jest w stanie coś osiągnąć? - „Niebiescy” nie mają takiego doświadczenia, ale mówi się, że dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe. Ich stać na wiele i myślę, że na pierwszej, czy drugiej rundzie się nie skończy. Dla dobra polskiej piłki niech ich przygoda z Ligą Europy trwa jak najdłużej. Bardzo bym się z tego cieszył, gdyby awansowali przynajmniej do III rundy.
O rywalach z tych pierwszych rund mówi się, że to nie są jacyś nowicjusze, lecz solidne zespoły. Niby ich nie lekceważymy, ale przykład z zeszłego sezonu, Wisła – Levadia to jak najbardziej potwierdza. - To wręcz dobitny dowód na to, że nie wolno lekceważyć żadnego przeciwnika. Przecież oni nie klękną przed nami i nie oddadzą nam wygranej! Rozmawiałem z dyrektorem Mirosławem Mosórem na temat Szachtiora Karaganda, który przyznał, że jest to naprawdę wyrównany zespół posiadający kilku obcokrajowców.
Długo jeszcze będziemy nic nie znaczącą się ligą na mapie Europy? - Wciąż jesteśmy biednym krajem futbolowym. Kluby z reguły myślą o przetrwaniu, a nie o wzmocnieniach. Ja jednak sądzę, że nadchodzące Mistrzostwa Europy w naszym kraju i na Ukrainie będą takim piłkarskim zastrzykiem. Zmienia się infrastruktura sportowa, całe zaplecze, powstają nowe stadiony, ale zmienia się także mentalność Polaków. Wierzę, że nadchodzą lepsze czasy, a obecność polskiej drużyny w elitarnej Lidze Mistrzów nie będzie niczym nadzwyczajnym.
Rozmawiał: Jacek Czaplewski
Źródło: własne