23.01.2010 19:09:34 - Wywiady Autor: jacek
Tomaszewski: To prostactwo!
Jan Tomaszewski jak zwykle w mocnych słowach wypowiedział się na temat wyjazdu polskiej reprezentacji na Puchar Króla do Tajlandii. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z wybitnym bramkarzem.
Warto było się wybrać na turniej do egzotycznej Tajlandii?
- Jeśli chodzi o działaczy PZPN, Franciszka Smudę, który zabrał ze sobą swoją małżonkę to naturalnie, że warto było. Był to wspaniały „prezent” dla tych ludzi. Inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o zawodników. Skoro się jedzie rozgrywać spotkania w inną strefę czasową, w inny klimat i bez przygotowania po miesięcznym urlopie to jest nic innego jak sportowe samobójstwo. Jestem przekonany, że te wyczyny oprócz opalenizny, którą wszyscy kadrowicze z pewnością zaliczyli – będą miały negatywne skutki w ligowych rozgrywkach. Choć z drugiej strony, w naszej „ekstraklapie” nie będzie to zauważalne. Do Tajlandii polecieli w większości kopaczo-biegacze i nieudolni łapacze (których wyselekcjonował chyba najgorszy trener bramkarzy w historii reprezentacji).
Oznacza to, że nie mamy więc żadnego zaplecza, rezerwy?
- Jaka może być rezerwa, skoro przegrywamy z rezerwami Danii w sposób kompromitujący, jeśli z Tajlandią i Singapurem nie wykorzystujemy kilkunastu typowych „setek”!? Inaczej jak kompromitacja nie można nazwać tego, co dokonali Robak, czy Rybus. Komentator telewizyjny zachwyca się tymi „popisami”, to tylko świadczy o tym, że ci panowie mają niesamowite samopoczucie. Ja tylko przypomnę, że o bramce Glika w meczu z Tajlandią mówi się, że była wspaniała. Prawda jest jednak taka, że obrońca Piasta do bramki nie trafił. Najpierw skiksował, potem został nabity i całe szczęście, że padł gol, a nie jak w przypadku Iwańskiego, który spudłował z dosłownie metra.
Sam wyjazd nie był na rękę też klubowym trenerom...
- Czy Pan chciałby puszczać zawodników, by Ci zamiast trenować opalali się i zwiedzali muzea ceramik? Oni już są opóźnieni w stosunku do swoich kolegów, którzy pozostali w klubach o co najmniej dziesięć dni. Trzeba wziąć też pod uwagę zawirowania czasowo-pogodowe. Dla mnie jest to po prostu sabotaż, do którego przez dwa i pół roku będziemy musieli się przyzwyczaić, dopóki w PZPN będą tacy ludzie jak Lato, Engel, Kręcina czy Smuda, który do nich dołączył.
A jakie zatem są rokowania na przyszłość? Przed Franciszkiem Smudą chyba jeszcze sporo pracy, by zbudować zespół na Euro?
- Osobiście dla mnie Smuda skompromitował się kompletnie na tym wyjeździe stwierdzając, że jest coraz bardziej przekonany, co więcej – jest zachwycony tym zgrupowaniem! Stwierdził, iż do Tajlandii poleciał by obserwować tych zawodników. Czy mu się wydaje, że mówi do idiotów!? On od kilkudziesięciu lat pracuje w polskiej piłce. Przecież na co dzień widzi tych piłkarzy, albo ich trenuje, albo po prostu monitoruje. Po to jechał przez pół świata, by ich obserwować? Rzuca się też prostactwo Smudy. Wyszło wtedy, gdy Gazecie Wyborczej udzielił wywiadu i na pytanie o krytykę wyjazdu do Tajlandii odpowiedział, że mu to lata. Według mnie potwierdza to niestety fakt, że Franciszek Smuda został dopuszczony do trenowania, do szkoły trenerskiej jako ewenement, bo nie skończył matury, a przecież jest to wymogiem! Teraz to prostactwo mamy na każdym kroku.
Rozmawiał: Jacek Czaplewski
Źródło: własne

Pewne zwycięstwo wrocławian
Przebywający na Cyprze zespół Śląska Wrocław pokonał przedstawiciela koreańskiej ekstraklasy - Gyeongnam FC aż 5:1. Bramki dla podopiecznych Oresta Lenczyka zdobyli Sebastian Mila, Rok Elsner, Mateusz Cetnarski (dwie) oraz Dalibor Stevanović.