Maciej Sadlok, obrońca Ruchu Chorzów został nie tylko w naszym plebiscycie uznany za odkrycie minionego roku, jest wielką nadzieją na EURO 2012. Zapraszamy do lektury wywiadu z 21-letnim piłkarzem.
W wieku niespełna 21 lat pewne miejsce w podstawowej „jedenastce” czołowego zespołu ekstraklasy, występy w reprezentacjach Polski. Czy przechodząc z Pasjonata Dankowice na Cichą wierzył Pan w tak błyskawiczny rozwój kariery?- Nie sądziłem, że wszystko się tak szybko potoczy. Bardziej była to sfera marzeń. Wszystko nabrało dość dużego tempa i póki co mam nadzieję, że wszystko dalej będzie szło do przodu.
Komu zawdzięcza Pan tak błyskawiczny futbolowy rozwój?- Na pewno swoim bliskim, mojej rodzinie, która mnie wspiera. Przede wszystkim ojcu, ponieważ był ze mną od najmłodszych lat, gdy stawiałem pierwsze kroki w piłce.
Jak czuje się pan w roli „cudownego dziecka” polskiego futbolu?- To jeszcze zbyt duże słowa. Cieszę się, że jestem doceniany i oczywiście moim marzeniem jest występ na EURO 2012. Jest jednak jeszcze sporo wyrzeczeń, ciągłej pracy i nie wiadomo jak to się wszystko potoczy.
Już w 2008 roku gdy był pan tylko rezerwowym w Ruchu posypały się pierwsze oferty, między innymi ta najgłośniejsza z Fulham. Nie żałuje Pan decyzji o pozostaniu w Chorzowie?- Nie, nie żałuję. Nie wiadomo jak potem by to wszystko przebiegało. W Anglii ciężko byłoby mi się przedrzeć, przez co występy w reprezentacji również byłyby pod wielkim znakiem zapytania. Miałbym ograniczony kontakt z bliskimi, przyjaciółmi.
Nie kusi więc Pana chęć spróbowania w mocniejszym klubie niż Ruch?- Nie chciałbym wyjeżdżać za granicę, ta opcja na razie odpada. Jeśli byłaby konkretna oferta to trzeba by się było zastanowić, czy robić kolejny duży krok, czy pozostać w Ruchu.
Był Pan przymierzany chociażby do Legii Warszawa, ale władze „Niebieskim” podały astronomiczną kwotę za Pana. Ile według Pana jest wart Maciej Sadlok?- Nie jestem od wyceniania i nie zajmuję się tego typu spekulacjami. Cieszy na pewno to, że Ruch tyle żąda za mnie, choć z drugiej strony są to spore ceny, a nie jestem na tyle doświadczonym piłkarzem, bym odchodził za takie kwoty.
Franciszek Smuda podczas turnieju o Puchar Króla Tajlandii ustawił Pana na nietypowej pozycji lewego obrońcy? Jak czuł Pan się w nowej dla siebie roli?- Był to duże wyzwanie dla mnie grać na tej pozycji, gdyż nigdy na niej nie grałem. Dostałem jednak takie zadanie i trzeba było je spełnić. Nie wiem, czy trener Smuda widzi mnie w przyszłości na lewej obronie. Obojętnie czy dostanę szansę gry na środku, czy na lewej flance – zawsze będę chciał się pokazać z jak najlepszej strony, by udowadniać swoją przydatność.
Rok 2009 był z pewnością najlepszym w Pana dotychczasowej piłkarskiej karierze. Czego zatem oczekuje Pan po kolejnym 2010 roku? Jak wysoko stawia sobie pan poprzeczkę?- Chciałbym z Ruchem zakończyć sezon wysoko w tabeli, by omijały mnie kontuzje oraz aby forma była w dalszym ciągu stabilna. Mam nadzieję, że nie zdarzą sie żadne głupie wpadki.
Dzisiaj mecz o finał w ME w piłce ręcznej Polska – Chorwacja. W Ruchu jest jeden Chorwat, Matko Perdijić. Przyjmowaliście jakieś zakłady przed tym spotkaniem?- Osobiście z Matko nie rozmawiałem na ten temat, ale inni chłopacy z drużyny owszem. Śledzę na bieżąco wyniki naszej reprezentacji i trzymam za nich mocno kciuki.
Rozmawiał: Jacek Czaplewski
Źródło: własne