Jak ten czas szybko leci! Kilka lat minęło w mgnieniu oka, a my znów będziemy mogli podziwiać na naszym krajowym podwórku dawne gwiazdy ekstraklasy. Tylko ich blask jakby nieco mniej wyrazisty...
Patrząc na wzmocnienia czołowych polskich klubów można dostrzec jeden wspólny mianownik. Mianowicie Wisła, Lech, czy Bełchatów ściągają do siebie dawne gwiazdy ekstraklasy, które mają ponownie, po latach być pierwszoplanowymi postaciami. Również i beniaminek z Łodzi, czy Cracovia bądź Polonia decydują się na byłych reprezentantów Polski, czy też zawodników, którzy kilka sezonów temu błyszczeli na naszym krajowym podwórku. I tak znowu będziemy mogli podziwiać w akcji Żurawskiego, Wichniarka, Radomskiego, czy chociażby Żewłakowa lub Grzelaka. - Poza Smolarkiem wszyscy grali w naszej lidze i się sprawdzili. Zadanie mają o tyle łatwiejsze, że będą grali w czołowych klubach. Ci napastnicy, którzy wrócili na pewno powalczą o koronę króla strzelców i niewykluczone, że ktoś z nich będzie miał realną szansę na załapanie się do reprezentacji nawet na mistrzostwa Europy. – twierdzi Czesław Michniewicz. Podobnego zdania jest również Marek Koźmiński, który kilka lat temu również wrócił do polskiej ligi po latach wojaży we włoskich drużynach. - To dobry ruch ze strony działaczy. Tacy zawodnicy są jeszcze na dobrym poziomie, jak Wichniarek czy Żurawski, mogą też swoim doświadczeniem wspomagać młodych zawodników. Powrót „starych wyjadaczy” jest pewnym trendem w polskiej piłce i wiele zespołów chce mieć w swojej kadrze chociaż jednego takiego piłkarza, który ma bogate doświadczenia w silnych zachodnich ligach.
Problem polega jednak na tym, że wymienieni piłkarze nie byli szczytem marzeń działaczy. - Jak się nie ma kogo się lubi, to się bierze kogo się ma. – ironicznie stwierdził Michniewicz i po chwili dodał: - Cel we wszystkich tych drużynach był jasny, by sprowadzić zawodnika z zagranicy. Zadanie udało się zrealizować po części, bo nie ukrywajmy, że ściągnięcie Wichniarka, czy Żurawskiego nie było priorytetem. Często w tego typu transferach włodarze klubów zwracają uwagę również na marketing. W przypadku chociażby Wisły z całym przekonaniem ściągnięcie „Magica” wpisuje się właśnie w ten wymóg. Ikona „Białej Gwiazdy” wraca, by także przyciągnąć rzeszę fanów na nowy stadion przy Reymonta. - Uważam, że tacy zawodnicy nie mogą być gwiazdami. To by świadczyło o słabości polskiej piłki. Oni mają opiekować się młodymi, by mógł się rozwinąć kolejny Lewandowski, a nie decydować o grze zespołu. – mówi Koźmiński, który jest zdania, że ich wysokie pensje nie są niczym nadzwyczajnym. - Mają swoja klasę więc czemu mają nie pobierać wysokich zarobków, na które zasługują?
Podsumowanie zagranicznych wojaży gwiazd ekstraklasy:
Rafał Grzelak: Wychowanek ŁKS-u opuścił Polskę w 2006 roku. Pogoń Szczecin zamienił na portugalską Boavistę Porto. Początkowo było to tylko wypożyczenie, jednak dobra postawa w 28. meczach zaowocowała transferem. W drugim sezonie nie było juz tak różowo i Grzelak zagrał tylko w 9. meczach i raz trafił do siatki. Podczas zimowego okienka transferowego przeniósł się do greckiej Skody Xanthi. Tam rozegrał zaledwie cztery spotkania. W 2009 roku zrobił duży krok do przodu, trafiając do Steauy Bukareszt, ale nie podołał temu wyzwaniu, a Rumuni postanowili wypożyczyć go do Widzewa. Bilans: 83. spotkania, 13. bramek
Arkadiusz Radomski: 30 - krotny reprezentant Polski opuścił kraj już w 1994 roku. Lech Poznań zamienił na BV Veendam. Tam w 91. meczach, strzelił 14. goli, czyli innymi słowy wyrobił sobie markę. Zaowocowało to transferem do bardziej znanego SC Heerenveen. W latach 1997-2005 rozegrał aż 216 meczy. Zdobył wicemistrzostwo Holandii, grał w Lidze Mistrzów. Sam zawodnik jednak... zmęczył się długim pobytem w Holandii. W 2005 roku przeniósł się do Austrii Wiedeń, gdzie kontuzje uniemożliwiły mu grę na wysokim poziomie. Opuścił klub w 2008 roku na rzecz NEC Nijmegen grając w zaledwie 48. meczach. Jednak z Austrią nie będzie miał wyłącznie złych wspomnień. Bilans: 394. spotkań, 21. bramek
Ebi Smolarek: Znany reprezentant Polski nigdy nie grał jeszcze w polskiej lidze. Jego pierwszym klubem był holenderski Feyenoord Rotterdam. Mimo, że zdobył tam Puchar UEFA, najlepszy czas spędził w Borussii Dortmund. Potem grał w Hiszpańskim Racingu Santander, w którym się nie sprawdził, w związku z czym wypożyczono go na rok do angielskiego Boltonu. Kolejnym klubem Ebiego była grecka Kavala, w której też furory nie zrobił i postanowił od nowego sezonu zasilić Polonię Warszawa. Bilans: 201 meczy, 44 gole
Artur Wichniarek: "Król Artur" przez 11 lat wyrobił sobie w Niemczech markę. W 2002 roku w Bundeslidze strzelił aż 20 goli. Grał głównie w Arminii Bielefeld, gdzie często ratował klub przed spadkiem z Bundesligi. Jego dwie przygody z Herthą Berlin okazały się niewypałami. Po ostatnim sezonie rozwiązał z klubem kontrakt i zasilił Lecha Poznań, w którym przed laty zaczynał karierę. Bilans: 275. spotkań, 87. bramek
Marcin Żewłakow: Z Polonii Warszawa trafił do Belgii, gdzie spędził dużą część swojej kariery. Grał Beveren (23 mecze, 8 goli) Royal Excelsior Mouscron (177 meczy, 81 goli) oraz KAA Gent (18 meczy, 3 gole) i FCV Dender (7 meczy, 3 gole). Zaliczył też krótki epizod w FC Metz, gdzie furory nie zrobił. Ostatnie dwa lata były reprezentant Polski spędził w APOELu Nikozja, gdzie w 43. meczach strzelił 14. goli. Grał nawet w Lidze Mistrzów i strzelił gola w meczu przeciwko Chelsea Londyn. Po wygaśnięciu kontraktu zasilił GKS Bełchatów. Bilans: 281. spotkań, 111. bramek Maciej Żurawski: Droga powrotna Żurawskiego do Wisły wiodła przez szkockie Glasgow, grecką Larissę i cypryjską Nikozję. „Władca muraw” spędził na zagranicznych wojażach pięć bogatych w doświadczenia lat. Zdobywał wraz z Celticem trzy razy z rzędu mistrzostwo kraju, strzelając w 55. spotkaniach 22. gole. Na koniec zagranicznej przygody pomógł Omonii zdobyć tytuł. Bilans: 120. spotkań, 45. bramek.
W rozegranym dziś meczu sparingowym zespół GKS-u Bełchatów pokonał występujący w I lidze Dolcan Ząbki 3:0. Bramki dla bełchatowian zdobyli Miroslav Bożok, Mate Lacić oraz jeden z piłkarzy gości, który niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.
Kolejny klub ekstraklasy wpadł w poważne tarapaty finansowe. Jak informuje "Fakt", piłkarze GKS Bełchatów od dobrych kilku miesięcy nie dostali na konta należnych im pensji.
Jeszcze na początku stycznia Józef Wojciechowski chciał, aby Polonia Warszawa dwa mecze rozegrała na Stadionie Narodowym. - Teraz nawet o tym nie myślę - mówi właściciel Czarnych Koszul.
Z zespołem GKS-u Bełchatów trenuje 19-letni gruziński napastnik Otari Kvernadze. W swojej dotychczasowej karierze Kvernadze występował min. w Dinamo Tbilisi oraz Torpedo Kutaisi.
Światowy lider w dziedzinie zdrowego odżywiania - firma "Herbalife" został oficjalnym sponsorem odżywczym Wisły. Kontrakt został podpisany na rok z możliwością przedłużenia go na kolejne lata.
» Joanna Mucha, minister sportu o swojej "wpadce":"Ja nie udawałam, wchodząc do ministerstwa i nie udaję nadal, że świetnie znam drużyny czy zawodników " «
8- tyle tysięcy karnetów na rundę wiosenną T-Mobile Ekstraklasy sprzedała już krakowska Wisła.
Sobolewski: Zawsze walczymy o zwycięstwo
Korona była dla wielu pewniakiem do spadku mając walczyć o byt już od
pierwszej kolejki. Tym czasem podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zajmują
obecnie piątą lokatę w ligowej tabeli prezentując w swoich
dotychczasowych meczach dobrą formę. W krótkiej rozmowie z pomocnikiem
kieleckiej drużyny, Pawłem Sobolewskim omówiliśmy ostatni mecz oraz
nadchodzącą potyczkę z Wisłą.