14.04.2010 16:27:15 - Wywiady Autor: Krzysiek
Peszko dla NaszaLiga.pl
Lech od początku rundy rewanżowej znajduję
się w świetnej dyspozycji. Jednym z czołowych zawodników „Kolejorza” jest bez
wątpienia Sławomir Peszko. Z reprezentacyjnym skrzydłowym rozmawialiśmy m. in.
o meczu z Wisłą oraz o tym, jak na przygotowania do tego spotkania wpłynęła
żałoba narodowa.
Jak drużyna Lecha
przyjęła tragedię w Smoleńsku? Nie da się
ukryć, że wpłynęła ona nie tylko na psychikę, ale tez na terminarz, w
związku z czym przesunął się w czasie wasz mecz z Wisłą.
- Wszyscy obcokrajowcy
w Lechu zachowali się po koleżeńsku: wypytywali o szczegóły, współczuli.
Razem z zespołem uczciliśmy ofiary tej tragedii minutą ciszy przed treningiem.
Co do meczu - wolelibyśmy rozegrać go jak najszybciej. Wierzymy, że nie wytracimy
tego rytmu który złapaliśmy na wiosnę. Prawdopodobnie rozegramy jakiś sparing w
weekend, bo jak jesteśmy rozpędzeni to powinniśmy grać cały czas.
No właśnie- w
ostatnim meczu Lech był wyraźnie lepszy i potwierdził dobrą formę. Czy zespół
czuje, że może zawsze liczyć na Semira Stilicia, gdyż znajduje się on w
naprawdę wysokiej formie i potrafi w pojedynkę wygrać mecz?
- Biorąc pod uwagę liczbę sytuacji i posiadanie piłki nie
wyobrażałem sobie stracić punktów z Arką. Co do Semira- o oczywiście, w
ostatnich dwóch meczach błyszczał, ale my mamy na tyle dobry zespół że potrafimy
strzelić bramkę w każdym meczu, każdy z zawodników- chociażby ostatnio
Grzegorz Wojtkowiak. Jeśli ja nie mogę strzelić, Robert Lewandowski i Krivets
też nie wykorzystują sytuacji to próbują nas wyręczyć inni pomocnicy, a nawet
obrońcy. Nasza siła opiera się nie tylko na ataku, ale na całym zespole.
A jak się Panu układa
współpraca z czołowymi zawodnikami Lecha w ofensywie: Lewandowskim, Stiliciem,
Krivcem? Jak przebiega aklimatyzacja Białorusina?
- U nas jeśli ktoś nowy pojawia się w zespole i szybko
wskakuje do zespołu, to nie ma żadnych problemów, szybko znajdujemy wspólny język
na boisku. Tak było chociażby ze mną w poprzednim sezonie.
Razem z Robertem
Lewandowskim prowadzi Pan w klasyfikacji kanadyjskiej. Czuje się Pan czołowym
zawodnikiem Polskiej Ekstraklasy?
- Robert jest ewidentnie najlepszym zawodnikiem, nie tylko
jako napastnik, ale ogólnie. W przeciągu dwóch lat rozwinął się niewiarygodnie
i na pewno w lato od razu wyjedzie na zachód. Co do mnie - ten sezon faktycznie
mam bardzo udany, strzeliłem 7 bramek, zaliczyłem 11 asyst więc jestem bardzo
zadowolony. Zostało jeszcze parę kolejek do końca więc postaram się poprawić
swój wynik.
Jak Pana zdaniem
powinna wyglądać gra bocznego pomocnika? Czy ma Pan jakiś ideał, wzór do
naśladowania?
- Na pewno zawsze się można na kimś wzorować, aczkolwiek ja
staram się wypracować swój styl gry i ciągnąć grę do przodu. Nie zwalniać, nie
zatrzymywać się, nie podawać w poprzek czy do tyłu. Nie zawsze to wychodzi.
Lubię też strzelać na bramkę, ale jeśli po moim podaniu pada gol to też jestem
zadowolony.
Cały czas jest u Pana
aktualny problem żółtych kartek. Jak próbuje Pan go rozwiązać?
- Przede wszystkim dla mnie to nie jest żaden problem. Jest
ich trochę dużo. Najczęściej są one jednak za głupie dyskusje, ale staram się
też wyeliminować wszelkie faule. Nie staram się tych wszystkich niepotrzebnych
kartek rozpamiętywać-było, minęło.
A propos kartek- w
meczu z Lechem nie zagra Radosław Sobolewski. Jak duże to osłabienie dla
mistrzów Polski?
- Wiadomo, to lider środka pola, więc będzie nam łatwiej. Ale
na pewno nie możemy na to patrzeć tak, że jak nie gra „Sobol” to wygramy mecz.
Musimy zagrać składnie i narzucić swój styl gry.
Lech póki co jest na
dobrej drodze do wywalczenia mistrzostwa. Czy w razie wygrania rozgrywek myśli
Pan, że Lech jest już wystarczająco silny, żeby zagrać w Lidze Mistrzów?
- Na razie mistrzostwo to nasz jedyny cel: odpadliśmy już z
wszystkich pucharów więc koncentrujemy się tylko na lidze. Mamy przed sobą mecz
z Wisłą, w dodatku Krakowianie maja ciężki terminarz. Fajnie byłoby powtórzyć
wynik z zeszłego roku, kiedy było 4:1 dla nas. A co będzie w Lidze Mistrzów…
póki co to jeszcze zbyt odległa przyszłość. Pokazaliśmy już jednak, że
zagraniczne silne drużyny nie są nam straszne.
Czy myśli już Pan o
wyjeździe na zachód?
- Jeżeli się stworzy szansa wyjazdu to najprawdopodobniej będę
chciał z niej skorzystać. Jeśli wygralibyśmy ligę to nie ukrywam, że kusząca
byłaby perspektywa pozostania w Lechu - będzie tu piękny stadion, świetna
atmosfera… Jest tez chęć wyjechania i spróbowania sił zagranicą. Czy to będzie
Bundesliga czy francuska liga- obojętnie, byle byłby to zespół walczący o
najwyższe cele, a nie jakiś ligowy średniak.
Rozmawiał: Krzysztof Nowak.
Źródło: Własne.

Murawski wróci za cztery tygodnie
Rafał Murawski, który w poniedziałkowym spotkaniu z Rubinem Kazań doznał
kontuzji jest już w Poznaniu. Lechita wraz z doktorem Witoldem
Dudzińskim wprost z lotniska udał się na szczegółowe badania. Na
szczęście piłkarz nie będzie musiał przejść operacji.