06.09.2010 11:58:44 - Piłka nożna Autor: Sebastian Najman
Komisja Ligi wezwała Zielińskiego i Arboledę
Komisja Ligi Ekstraklasy SA wezwała na najbliższe czwartkowe posiedzenie trenera Lecha Poznań Jacka Zielińskiego i obrońcę zespołu Manuela Arboledę - czytamy w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym".
Chodzi o wyjaśnienie incydentów, do jakich doszło podczas niedawnego meczu Kolejorza w Białymstoku. Poznaniacy jednak nie wybierają się do Warszawy. - Nie muszą. Podejmiemy decyzję bez nich - mówi przewodniczący Komisji Ligi Wojciech Zieliński.
Przypomnijmy, że w Białymstoku sytuacja zaogniła się w momencie, kiedy sędzia Szymon Marciniak z Płocka wyrzucił z boiska Arboledę. Kolumbijczyk jednak nie zszedł do szatni, ale stał za bramką oparty o banery reklamowe. Natomiast godzinę po spotkaniu zaatakował piłkarza Jagiellonii Jarosława Latę.
Natomiast trener Jacek Zieliński ma odpowiadać za wypowiedź o arbitrze: - Nie może być tak, że synek, który ma jeszcze mleko pod nosem, próbuje decydować o żółtych i czerwonych kartkach i wypaczać wynik ważnego meczu.
- Ja na pewno nie pojadę! - mówi Zieliński, który uważa, że to, co miał do powiedzenia w tej sprawie, już powiedział. Na naszych łamach zarzekał się kilka dni temu, że dziennikarze podobnych wypowiedzi od niego już nie usłyszą. Zapewne nie ominie go jednak kara finansowa. Za podobne przewinienie trener Cracovii Rafał Ulatowski dostał ostatnio 3 tysiące złotych kary.
Arboleda też nie chce słyszeć o wizycie w Warszawie. - W sobotę gramy ze Śląskiem we Wrocławiu, a ja w czwartek mam jechać do Warszawy? To zły pomysł - komentuje po swojemu Kolumbijczyk, który uważa, że karę dostał już na boisku. - Nie zrobiłem przecież nic złego. Dostałem dwie żółte kartki, co w meczach piłkarskich nie jest żadną nowością. A ja w ogóle karany jestem naprawdę rzadko - twierdzi Kolumbijczyk.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"

Murawski wróci za cztery tygodnie
Rafał Murawski, który w poniedziałkowym spotkaniu z Rubinem Kazań doznał
kontuzji jest już w Poznaniu. Lechita wraz z doktorem Witoldem
Dudzińskim wprost z lotniska udał się na szczegółowe badania. Na
szczęście piłkarz nie będzie musiał przejść operacji.