Lech Poznań wrócił wczoraj ze zgrupowania w hiszpańskiej La Mandze. O obozie i planach transferowych rozmawialiśmy z trenerem "Kolejorza", Jackiem Zielińskim.
Macie już za sobą pierwsze tej zimy zgrupowanie. Jak ocenia Pan jego przydatność w przygotowaniach zespołu do wiosennych spotkań?- Oceniam bardzo pozytywnie. Mieliśmy okazję potrenować w doskonałych warunkach, zagrać cztery gry kontrolne z naprawdę wymagającymi rywalami. Wierzę, że minione zgrupowanie pomoże w dobrym przygotowaniu do rundy wiosennej.
Wprawdzie w sparingach wyniki nie są najistotniejsze, ale fakt że w czterech meczach w Hiszpanii nie odnieśliście zwycięstwa, pewnie niezbyt korzystnie wpływa na psychikę zespołu?- Gry kontrolne nie były wbrew pozorom głównym celem obozu, były tylko przerywnikiem i oczywiście każdy chce wygrywać, ale nie robimy z tego tragedii, że nie udało nam się zwyciężyć. Graliśmy w różnych ustawieniach, dałem szansę wszystkim chłopakom, a wynik był nieistotny.
Jak przebiega integracja z drużyną Siergieja Kriwieca i czy rzeczywiście jest realna szansa, by wiosną stał się jedną z kluczowych postaci w Pana zespole?- Nie ma z tym żadnych problemów. Siergiej wkomponował się w zespół nie tylko na boisku, ale również poza nim. Myślę, że będzie wielkim wzmocnieniem. Na pewno będzie podstawowym zawodnikiem, wiodącym w Lechu. Jeśli będzie prezentować te umiejętności, które posiada, to stanie się czołowym piłkarzem naszej ligi.
Czy jest Pan zadowolony z postawy na zgrupowaniu debiutantów – Bieszczada, Drygasa i Bereszyńskiego? - Są to młodzi chłopcy, którzy stawiają pierwsze kroki w poważnej piłce. Jestem zadowolony z ich podejścia i zaangażowania. Poza Bieszczadem dostali okazję pokazania się w sparingach. Uważam, że zaprezentowali się z poprawnej strony.
Według Pana mogą pójść śladem Możdżenia, czy chociażby Kamińskiego?- Chciałbym żeby tak było, ale jeśli dojdą zawodnicy, którzy są obecnie w trakcie rehabilitacji to rywalizacja o miejsce w kadrze będzie na pewno większa i będzie im trudniej. Wszystko jest jeszcze przed nimi.
Jak jest obecna dyspozycja rekonwalescentów – Arboledy i Gancarczyka. Czy zdążą przed wiosną z budową odpowiedniej formy?- Arboleda rozegrał już jeden mecz, a na obozie w Turcji powinien już być w pełni sił. Z kolei Gancarczyk wznowił treningi i również nie powinno być problemów.
A jak wygląda sytuacja Jakuba Wilka? - W jego przypadku sytuacja wygląda na bardziej skomplikowaną. Na razie może tylko biegać, o żadnych cięższych treningach nie ma mowy. Wydaje mi się, że do pełnej dyspozycji powinien wrócić w połowie marca.
Nad jakimi elementami będziecie musieli szczególnie popracować podczas lutowego zgrupowania w Turcji?- Będzie to zgrupowanie techniczno-taktyczne i właśnie z tymi dwoma aspektami będą wiązać się treningi. Czeka nas również kilka gier kontrolnych z mocnymi przeciwnikami.
Głośno mówi się o tym, że Lech pozyska z Feyenoordu Michała Janotę? Czy byłoby to duże wzmocnienie dla drużyny?- Na chwilę obecną naszym priorytetem jest pozyskanie napastnika, bo na tej pozycji mamy spory deficyt. Odnośnie Michała Janoty – mamy na dzień dzisiejszy dziewięciu pomocników. Czy dałby radę wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie trudno mi powiedzieć. My potrzebujemy zawodnika, który od zaraz wskoczy do składu. Rozmowy trwają.
Na transferowej giełdzie padają różne nazwiska piłkarzy znajdujących się w kręgu zainteresowania Lecha. Na którym z nich szczególnie by Panu zależało?- Na giełdzie zawsze padają różne nazwiska. Tak jak wspomniałem, mi jest potrzebny dobry, bramkostrzelny napastnik i negocjacje trwają. Media lubią spekulować na temat konkretnych nazwisk, ale ja nie mam zamiaru tego robić. Wszystko się wkrótce okaże
Rozmawiał: Jacek Czaplewski
Źródło: własne.