Przed wielką szansą na zaistnienie w Europie stoi drużyna Ruchu Chorzów. W czwartek „Niebiescy” zmierzą się z Austrią Wiedeń, z tym samym zespołem, z którym Lech Poznań toczył dwa lata temu zaciekłe boje w ówczesnym Pucharze UEFA. Nie mamy nic przeciwko, by Ruch powtórzył sukces lechitów z 2008. roku!
„
Poprzeczka została wysoko zawieszona”. Takimi słowami rozpoczął wtorkową konferencję przedmeczową trener Waldemar Fornalik. Trudno nie zgodzić się z szkoleniowcem „Niebieskich”, gdyż w oczach zarówno kibiców jak i samych piłkarzy, awans do III. rundy jest sukcesem. Chorzowianie twardą stąpają jednak po ziemi i zaznaczają, że plan minimum został już wykonany. –
Po raz pierwszy nie będziemy faworytem. Austria to zespół wyrównany, bez słabych punktów. Nie wiem, czy start ligi austriackiej daje jakąś przewagę naszym rywalom. Pewne jednak jest, że inaczej przygotowywali się zawodnicy Valletty, inaczej Szachtiora. – dodał Fornalik. Austria Wiedeń, przygodę z europejskimi pucharami zaczęła nieco później niż Ruch, od II. rundy. Początek nie może napawać Austriaków optymizmem. Podopieczni Karla Daxbachera długo męczyli się z bośniackim NK Siroki Brijeg. Ostatecznie udało się wygrać w dwumeczu 3:2, a awans zapewnił w wyjazdowym spotkaniu naturalizowany młodzian, Zlatko Junuzović.
Nie Junuzović, a Roland Linz jest kluczową postacią w zespole z Wiednia. 29-letni napastnik może poszczycić się „bogatą” listą klubów, w których miał okazję występować. Był wypożyczony między innymi do francuskiej Nicei, austriackiego Sturmu Graz, ale miło powinien wspominać także trzy sezony spędzone w Portugalii (najpierw sprzedany do Boavisty Porto, potem do Sportingu Braga). W międzyczasie odwiedził także Gaziantepspor. Turcji nie zbawił i po czterech latach tułaczki wrócił do Austrii. –
Na pewno jest groźnym napastnikiem. Pamiętam go z poprzednich Mistrzostw Europy i wiem, że trzeba na niego uważać. – powiedział z kolei Krzysztof Nykiel, który był obecny na wtorkowej konferencji. Przy Cichej nikt stara się nie zakładać czarnych scenariuszy, choć gra Ruchu pozostawia wciąż wiele do życzenia, szczególnie w dwumeczu z maltańską Vallettą. -
Poczekajmy z wyciąganiem wniosków z naszej gry. To że teraz prezentujemy słabszy futbol, nie oznacza że będzie tak samo przy starcie ligi. – uspokaja trener Fornalik, który jednocześnie wierzy wiedeńczycy są do ogrania. Przygotowania do meczu są głównie oparte na obserwacjach Jerzego Wyrobka, żywej legendy „Niebieskich”. Prócz wiedzy trenera, przy Cichej dysponują także obszernym materiałem filmowym gry przeciwnika.
Nie najgorzej wygląda sytuacja kadrowa chorzowian przed spotkaniem na Cichej. -
Poza Gaborem Straką, jedynym który narzeka na urazy jest Krzysiek Nykiel. Mamy jednak nadzieję, że do czwartku się wykuruje i będzie w pełni sił. Następcą Gabora będzie najprawdopodobniej Marcin Malinowski. Mamy na szczęście kilka możliwości więc z tą pozycją nie ma kłopotu. – przyznał Waldemar Fornalik. Między słupkami powinniśmy zobaczyć powracającego po pauzie za kartki Krzysztofa Pilarza. Mecz cieszy się sporym zainteresowaniem kibiców. Kolejki były na tyle duże, że klub postanowił wydłużyć godziny otwarcia kas. A przypomnijmy, że pierwotnie spotkanie miało odbyć się najpierw w Łodzi, a według „planu B” w Sosnowcu (UEFA nie chciała zgodzić się na obiekt w Chorzowie z powodu kilku poważnych usterek). Działacze dołożyli jednak wszelkich starań, aby fani mogli obejrzeć pojedynek z Austrią na własnym stadionie, przy Cichej.
Ruch Chorzów - Austria Wiedeń (czwartek,18:00)
- Kliknij!Źródło: własne